Jak wygląda praca zdalna w podróży

Plaża Las Canteras, Las Palmas, Gran Canaria

Jak wygląda praca zdalna w podróży

1920 1080 Grzesiek Boczar

Żyjemy w czasach, gdzie wielki świat jest łatwo dostępny, jak nigdy dotąd. Dotyczy to jednak czegoś więcej, niż tylko podróży. Rozwój technologii wywołał lawinę nowych możliwości, zmieniających codzienne życie. Dziś social media, gry sieciowe czy streaming wideo są dostępne dla każdego. Nieważne, czy drugi człowiek siedzi obok na kanapie, czy popija wodę ze świeżego kokosa w barze, tuż przy rajskiej plaży. Odległość jest w zasadzie nieodczuwalna.

Technologia ułatwia nie tylko rozrywkę – to dzięki niej rozwinęło się wiele biznesów na całym świecie i ciągle powstają kolejne. To ona pozwala współpracować z ludźmi na drugim końcu świata, pokonując barierę odległości. Ta sama technologia umożliwiła nam wyruszenie przed siebie i zabranie pracy ze sobą.

Po co zabierać pracę w podróż

Praca zdalna ma szereg zalet, a dowolność wyboru miejsca i czasu pracy, to te, które wyróżniają ją najmocniej na tle pracy w biurze. Bycie zdalnie, to duża swoboda działania i zabezpieczenie przed popadnięciem w rutynę codziennej “nine to five job”. Brak przywiązania do czasu i miejsca, to najważniejsze co można dostać, gdy chce się zwiedzać świat. Po co jednak w ogóle zabierać pracę ze sobą w podróż? Powodów jest kilka – od ideologicznych, po czysto finansowe.

Przede wszystkim, jeśli obecna praca jest Twoją pasją, nie musisz z niej rezygnować na czas dłuższej podróży. Możesz dalej robić to, co lubisz i nie wypadasz z branżowego obiegu. Dodatkowo, jeśli chcesz zobaczyć więcej świata, przy tradycyjnej pracy i kilku wypadach w roku, liczba dostępnych dni urlopu szybko zbliży się do zera 😉

Częste wyjazdy, to też większy narzut kosztowy na transport. Jest to odczuwalne zwłaszcza przy dalekich podróżach, gdzie bilety lotnicze potrafią zjeść dużą część budżetu. Żyjąc w podróży, kosztowną, wielogodzinną trasę pokonuje się raz, a później przemieszcza lokalnie za dużo niższe kwoty. Zostając przy pieniądzach – żeby wyruszyć w podróż, zakładając pracę w podróży, nie musisz mieć żadnych oszczędności. Oczywiście nie polecamy nieposiadania oszczędności – poduszka bezpieczeństwa to podstawa 😉 Niemniej, mając oszczędności, nie trzeba cały czas opierać się tylko na nich i narażać na ich szybkie roztrwonienie.

Podróż bez pracy potrafi być tańsza. Przed wyjazdem przekalkuluj, czy po zwiększeniu kosztów i dodaniu zarobków, wyjdziesz korzystniej niż podróżując bez pracy, ale w wersji niskobudżetowej.

Praca zdalna przy basenie, Culvert, Borneo, Malezja

Jak zorganizować pracę zdalną

Nie ma listy stanowisk, na których można pracować zdalnie. Jedne do pracy na odległość nadają się lepiej, inne gorzej. Nie zniechęcaj się jednak, jeśli Twoja branża nie wygląda na “remote friendly” – nawet najwięksi tradycjonaliści potrafili ugiąć się pod presją zmian społecznych wywołanych przez postęp technologiczny. Jeszcze kilka lat temu, bycie sędzią piłkarskim wiązało się z ciągłym bieganiem po murawie. Teraz, dzięki wprowadzeniu nowoczesnej technologii do futbolu, możesz siedzieć przed ekranem i, bez łapania zadyszki, dumnie nazywać się sędzią VAR 😀

To, jak zacząć przygodę z pracą zdalną, jest dobrym materiałem na osobny artykuł. Dziś, skupiając się głównie na pracy w podróży, opowiem Wam tylko, jak wyglądały moje początki.

Jak było w moim przypadku

Programista to zawód, który idealnie pasuje do definicji pracy zdalnej, więc miałem o tyle prościej. Realne przymiarki do długofalowej pracy zdalnej zaczęły się już rok temu. To wtedy pierwszy raz postanowiliśmy połączyć wyjazd z obowiązkami firmowymi. Tym sposobem, spędziliśmy kilka dni na Teneryfie, wstając codziennie o 6 rano i pracując do czasu, aż zrobi się jasno i ciepło 😉 Nie była to oczywiście pierwsza styczność z pracą zdalną. W Mint Software, czyli firmie z którą współpracuję już od kilku lat, zawsze byłem tym, który najwięcej czasu spędzał zdalnie. Co poradzić, praca codziennie w tym samym miejscu, nie jest dla mnie 😉 Wszystkie wypracowane wcześniej przyzwyczajenia procentują dziś, gdy przemierzamy kolejne kilometry z pracą u boku 😉

Na start spróbuj tygodniowego wyjazdu i zobacz, czy będziesz w stanie pracować ze świadomością, że świat za oknem tylko czeka, żeby go odkrywać.

Łączenie pracy z podróżą

Na razie wszystko brzmi dobrze, prawda? Słońce, plaża laptop i ten świeży kokos w ręce. Rzeczywistość jest jednak trochę inna. Bez uporządkowania sobie pracy i otwartości na kompromisy, szybko może się okazać, że efektywność została w… kraju, a cierpliwość pracodawcy (lub klienta) zacznie się kończyć. Jest kilka spraw, o które warto zatroszczyć się już na samym początku i wypracować sobie dobre nawyki.

Praca zdalna w podróży, Culvert, Borneo, Malezja

Organizacja czasu i higiena pracy

Samodyscyplina to klucz do pracy zdalnej. Tu nikt nie patrzy Ci w monitor, nikt nie zwróci uwagi, że zbyt dużo czasu spędzasz na Facebooku. O motywację do działania musisz zadbać sam. Jeśli pozwolisz sobie na zaniedbania, prędzej czy później obróci się to przeciwko Tobie. Zasada jest prosta – praca ma być zrobiona.

Mój sposób na organizację pracy jest bardzo prosty. Zadania do wykonania na dany dzień, staram się planować dzień wcześniej, tuż przed końcem pracy. Dzięki temu rano, gdy umysł jest świeży, mogę od razu działać, zamiast planować dzień. Skupiam się też na tym, żeby dekomponować bardziej złożone zadania (rozbijać na mniejsze). Dekompozycja zadań jest też fajna poza pracą – gdy masz coś dużego do zrobienia, rozbij to na drobniejsze części i realizuj po kolei, zamiast zastanawiać się, jak ugryźć całość.

Zadania na kolejny dzień przygotuj sobie dzień wcześniej.

Work-Life Balance

… nie istnieje 😉 Przynajmniej u nas. Nie udało się nam jednoznacznie oddzielić życia od pracy. Życie w podróży jest na tyle zmienne, że trudno o stały schemat dnia. Dochodzi do tego, że dość dynamicznie przeplatamy życie z pracą, w zależności od potrzeb. Mieliśmy płynąć na Nusa Penidę ale przyplątała się choroba? Zostajemy i pracujemy przez cały weekend majowy zamiast zwiedzać wyspę. Planujemy pracę na wieczór, ale właśnie miała miejsce erupcja pobliskiego wulkanu i prąd oraz internet wzięły sobie wolne na kilka godzin? Idziemy korzystać z kompletnej ciemności i podziwiamy gwieździste niebo (Ania nadal nie widzi Wielkiego Wozu… 🤷‍♂️).

Cały czas dążymy jednak do tego, żeby było lepiej, choć już się pogodziliśmy z tym, że przypadki losowe są… losowe i będzie ich sporo w trasie 😉

Nie przejmuj się zdarzeniami losowymi, tylko zawsze myśl o tym, jak obrócić je na swoją korzyść.

Sprawiedliwie nie znaczy równo

Przeplatanie życia i pracy ma też swoje zalety. Jedną z nich jest to, że ułatwia nadrobienie pracy na zapas. To dość istotne w podróży. Są całodniowe wyprawy, które trudno pogodzić z pracą i właśnie na takie okazje, przydaje się nadpracowany czas 😉

Od początku wyjazdu zdarzały się dni, w które pracowałem 2h, a były też takie, gdzie praca wchłonęła mnie na 13h. Mamy w dorobku przepracowane całe weekendy, żeby później odbić to sobie w tygodniu, gdy w popularnych miejscach będzie mniej ludzi. Elastyczność jest w podróży bardzo przydatna 🙂

Praca w zespole

Jednym z większych wyzwań pracowania z dowolnego miejsca na świecie jest niewątpliwie współpraca z zespołem. Będąc freelancerem, jesteś sobie sterem, żeglarzem i okrętem. A jak nie zadbasz o dobrą umowę, to i chorobą morską 😉 Praca w pojedynkę zawęża jednak dostępne zlecenia, do tych mniej złożonych.

Pracując przy dużych aplikacjach w branży FinTech, trudno działać samemu. Tak też jest w moim przypadku. Zespół stacjonuje w Krakowie, a ja… nie wiadomo gdzie 😉 Tu okazuje się, że to nie sama odległość jest przede wszystkim trudnością.

Strefy czasowe

Gdy jesz obiad, podczas gdy inni jedzą śniadanie, to jeszcze nic. Gorzej, że kolację jesz wtedy, co reszta obiad. Strefy czasowe na pewno nie ułatwiają zdalnej współpracy.

Pracując z Azji Południowo-Wschodniej, jestem o 6 godzin do przodu, w stosunku do czasu w Polsce. Gdy ja zaczynam pracę, moi koledzy z Minta śpią w najlepsze, o ile już poszli spać 😉 Rozmijanie się, to nie jest dla nas żadna nowość – jeszcze pracując w Polsce, zazwyczaj otwierałem biuro o 6 rano. Gdy ja byłem w połowie dnia pracy, niektórzy dopiero do niej przychodzili 😉

Współpracując w taki sposób, dobrze jest wyrobić sobie nawyk myślenia do przodu. To trochę tak, jak przewidywanie ruchów na kilka rund do przodu w szachach 😉 Jeśli mogę potrzebować informacji niezbędnych do realizacji zadania, muszę to przewidzieć wcześniej i zdobyć je wtedy, gdy inni są online. W przeciwnym wypadku wstanę rano i okaże się, że jestem przyblokowany i nie mogę zrealizować zadania.

Zacznij pierwszą pracę zdalną od miejsca z niewielką różnicą czasu. Polecam Wyspy Kanaryjskie.

Komunikacja

Praca w zespole wymaga stałej komunikacji. O ile tradycyjny komunikator jest całkowicie wystarczający przy pracy we wspólnym biurze, o tyle na odległość przydają się też rozmowy face-to-screen-to-face, czyli po prostu wideorozmowy 😀

Wideorozmów używamy przede wszystkim do codziennych podsumowań pracy (tzw. stand-up) oraz regularnego, lecz nie codziennego, planowania pracy oraz wycen nowych rozbudów w systemie. Ustalenie w miarę stałych godzin na stand-up oraz inne spotkania dużo ułatwiło, bo łatwiej mi planować czas z wyprzedzeniem. Niemniej jednak, “codzienne” brzmi jak utrudnienie, bo wymaga bycia dostępnym każdego dnia, o tej samej porze. Telefon z mobilnym internetem + słuchawki rozwiązują ten problem. Trzeba tylko pamiętać, żeby zawsze mieć je przy sobie i system ten sprawdza się całkiem nieźle. Wideorozmowy prowadziłem już z restauracji, lotniska, parku czy plaży – moje tło podczas rozmów już chyba nikogo nie dziwi 😉

Jeśli jesteś w innej strefie czasowej i spotkania odbywają się, gdy już jesteś po pracy, nie trać czasu – ruszaj w teren, tylko weź ze sobą telefon i słuchawki. Telekonferencja w plenerze też jest fajna 😉

Jak zmienia się podróż, gdy praca jedzie z nami

Wiedzieliśmy, że będzie inaczej niż dotychczas. Części zmian, takich bardzo oczywistych jak brak czasu, się spodziewaliśmy. Inne trochę nas zaskoczyły. Podróż z pracą, to nie to samo co swobodne zwiedzanie świata. Wnioski wyciągnięte zostały na podstawie naszego życia w podróży, więc oczywiście nie u każdego muszą się sprawdzić 😉

Mniej czasu na wszystko

W trasie zawsze było u nas intensywnie. Nie było czasu na nudę, czy… odpoczynek 😉 Taki syndrom odkrywcy – chcieliśmy jak najlepiej wykorzystać czas, jaki mieliśmy, dotrzeć wszędzie tam, gdzie zaplanowaliśmy i odkryć nowe miejsca, o których odkryciu nawet nam się nie śniło 😉 Wiedzieliśmy, że to się zmieni, ale dalej nie do końca radzimy sobie z wolnym tempem i tym, że nieraz przez 2 tygodnie doświadczamy mniej, niż kiedyś przez 4 dni. Mnie osobiście boli też, że zdarza nam się przyjechać do nowego miejsca bez większego przygotowania i wiedzy na jego temat. Zawsze dobry research musiał być. Teraz, przy pracy i życiu “tu i teraz”, potrafi zabraknąć czasu na planowanie.

Rosną koszty podróży

Szukając noclegu patrzymy na miejsca, gdzie internet ma dobre oceny. Idealnie, jeśli jest tam miejsce do pracy z laptopem. To wszystko niestety idzie w parze z wyższą ceną za pokój. Staramy się też zwracać uwagę na otoczenie – czy są w okolicy knajpy z WiFi oraz jakie jest pokrycie sieci GSM. Zawsze, jako łącze awaryjne, mamy też w telefonie lokalny SIM z pakietem internetu. Wszystko to dodatkowo kosztuje. Podróżując ze sprzętem niezbędnym do pracy, jeszcze brakuje nam odwagi na typowo backpackerski standard noclegowy i dzielenie przestrzeni z innymi.

Żeby nie brzmiało to tak negatywnie – zazwyczaj po dodaniu zarobków, realne koszty takiego noclegu i tak wychodzą niższe, niż przy niskobudżetowej podróży bez pracy 😉

Rzadziej się przemieszczamy

Zmiana lokalizacji pożera sporo czasu, którego nie wykorzystujemy ani na zwiedzanie czy odpoczynek, ani na pracę. Staramy się unikać ciągłych przeprowadzek i spędzania mniej niż 5 dni w jednym noclegu. Raz sobie zgotowaliśmy 7 dni z 5 przeprowadzkami i pobytem w 3 krajach. W połączeniu z pracą – kosmos 😉

Mniejsza spontaniczność

Wstając rano nie ma miejsca, na pomysły typu “a może dziś pojedziemy z Macedonii na wybrzeże Albanii przez Grecję?”. Dziś był zaplanowany dzień z pracą, na dziś mamy umówione spotkania, to dziś zostajemy i pracujemy.

Uzależnienie od internetu

Dobre WiFi czy internet mobilny nie są standardem na całym świecie. Choć Azja wywarła na nas dobre wrażenie pod względem dostępu do sieci, to również tu znajdują się miejsca, gdzie o znośny internet jest ciężko. Nie oczekujemy cudów, ale stabilnego łącza z transferem kilku Mb/s. Te wymogi to czasem i tak zbyt dużo, więc zdarza się, że musimy rezygnować z mieszkania np. na rajskiej wysepce, bo stabilnego internetu tam nie doświadczymy. Może właśnie dlatego te wysepki są rajskie? 🤔

Dobrym kompromisem w takiej sytuacji jest, wspomniane wcześniej, nadrobienie pracy na zapas, a następnie przedłużony weekend na wyspie bez zasięgu 😉

Podróż vs mieszkanie

Choć nieustannie używam słowa “podróż”, to czuję, że z “podróżą” w naszym dotychczasowym rozumieniu, ma to niewiele wspólnego. Jak do tej pory spędzamy, mniej więcej, miesiąc w jednym kraju. Czas ten rozkładamy między pracę, wycieczki i… normalne życie, jak w Polsce. Trzeba coś zjeść, konieczne jest wybranie się na zakupy, pocztę czy do lekarza. Przez to, że spędzamy dużo czasu w jednym miejscu czujemy, że to nie podróż po świecie, ale życie w różnych miejscach świata. No, może z tą różnicą, że w gdzieniegdzie płaci się “podatek od zachodniego wyglądu” – ceny np. na Bali są bardzo napompowane w stosunku do cen dla miejscowych.

Przyjazne środowisko pracy, Culvert, Borneo, Malezja

Jak usprawnić pracę zdalną w podróży

Jeśli pracy jest dużo, miejsc do zwiedzania jeszcze więcej, tylko czasu brakuje, czas zacząć optymalizację 😉

Praca na lotniskach i podczas lotu

Na wielu lotniskach, oprócz darmowego internetu można znaleźć dobre stanowiska do pracy oraz gniazdka elektryczne. Czasem, jako bonus, trafi się miejscówka z niezłym widokiem na pas startowy.

Boarding niekoniecznie musi zakończyć tę sielankę 😉 Jeśli internet nie jest Ci niezbędny do pracy, czas lotu też można dobrze spożytkować. Jeżeli potrzebujesz internetu na pokładzie, to cóż… zazwyczaj trzeba za niego zapłacić. Zdarzają się wyjątki – szacun dla AirAsia za darmowy internet podczas lotu Kuala Lumpur -> Kuching. Praca nie była możliwa, bo ilość miejsca na nogi uniemożliwiała rozłożenie na nich laptopa, ale dzięki za chęci 😀

Oczywiście praca w innych środkach transportu też się sprawdzi, jeśli nie macie choroby lokomocyjnej. U mnie, niestety, w autobusie czy na promie, wzrok musi być wbity w okno.

Wykorzystaj czas na lotnisku, w samolocie lub dowolnym innym środku transportu, na pracę.

Wypracowanie optymalnych godzin pracy

Każdy z nas jest najbardziej efektywny, w innych momentach doby. Dla mnie, zazwyczaj, najlepszymi godzinami był wczesny poranek oraz późne popołudnie. W podróży te zasady uległy zmianie, bo zmieniał się też cykl dobowy oraz klimat.

Na Gran Canarii, pracę zaczynałem wcześnie rano (sporo przed wschodem słońca) i kończyłem około południa, gdy na zewnątrz było już odpowiednio ciepło 😉 Resztę czasu, aż do wieczora, spędzaliśmy poza domem, a po powrocie przychodził czas na dokończenie pracy.

W Azji (zwłaszcza w Tajlandii) sytuacja była nieco inna. Praca od rana również miała sens, jednak przerwę robiliśmy w godzinach, gdy nie było jeszcze największych upałów. Gdy nadchodziły (około południa), chowaliśmy się w klimatyzowanym domku i wracaliśmy do pracy.

Dowiedz się, w którym momencie dnia (lub nocy) jesteś najbardziej efektywny.

Więcej pracy, gdy pogoda nie dopisuje

Jeśli pogoda jest blokerem korzystania z miejsca, w którym się znajdujesz, poświęć ten czas na pracę. Kiedy słońce wyjdzie zza chmur, będziesz mieć dużo więcej wolnego czasu do spożytkowania.

Aplikacje usprawniające pracę zdalną

  • Nord VPN – jeśli łączysz się przez publiczne WiFi, VPN to strażnik bezpieczeństwa przesyłanych danych. Na co dzień do spraw firmowych używam Mintowego VPNa, ale jeśli Twoja firma nie udostępnia własnego, Nord VPN to dobra i tania opcja (często mają fajne promocje). Przydaje się również do wszelkich prywatnych operacji, które musisz wykonywać przez nieznaną sieć WiFi.
  • Workfrom – szukasz restauracji lub kawiarni, z której możesz wygodnie pracować zdalnie? Przy pomocy tej aplikacji znajdziesz właściwe miejsca.
  • WiFi Map – mapa dostępnych w okolicy sieci WiFi (restauracje, publiczne hotspoty) wraz z hasłami. Trzeba mieć na uwadze, że aplikacja do działania potrzebuje… internetu 😀 Trzeba więc skorzystać z mobilnego pakietu danych albo zrobić research przed wyjściem z domu 😉
  • Zoom – aplikacja do rozmów wideo. Testowałem kilka i ta sprawdziła się najlepiej. Nie dość, że działa stabilniej od innych, to ma szereg dodatkowych narzędzi, od udostępniania pulpitu, przez zdalne zarządzanie pulpitem rozmówcy, aż po możliwość rysowania po ekranie jak po tablicy.
  • Speedtest – pierwsze co robię w nowym miejscu zamieszkania, to sprawdzam zasięg i prędkość internetu 😀 Jeśli nie daje rady, wystarczy od razu poprosić o inny pokój (jeśli jest dostępny), który będzie bliżej źródła internetu bezprzewodowego 😉 Do tej pory najgorszy internet mieliśmy w całkiem sporym hotelu w Kuching na Borneo (Kingwood Hotel Kuching). Paradoksalnie, naprzeciwko hotelu, w pralni na monety, było symetryczne łącze z transferem 100Mb/s 😉
  • OpenSignal – mając w planach korzystanie z internetu mobilnego, dobrze jest wcześniej sprawdzić pokrycie terenu sygnałem GSM. Aplikacja nie tylko dostarcza te informacje, ale też pokazuje jakość transmisji (3G, 4G, LTE). Dane można przeglądać z podziałem na operatorów sieci komórkowych, dzięki czemu łatwiej podjąć decyzję o tym, na którego się zdecydować.

Tekst ten, symbolicznie, powstał w Ubud na Bali – mieście, które uchodzi za mekkę cyfrowych nomadów. Nadal uczymy się takiego życia, ale już dziś wiemy, że podjęliśmy dobrą decyzją 🙂 Choć praca zdalna w podróży zmienia styl podróżowania, to przede wszystkim otwiera masę nowych możliwości i dostarcza doświadczeń, które zostaną z nami na zawsze 😉

Grzesiek Boczar

Programista, który lubi ludzi. Człowiek od planowania podróży i wyszukiwania wyjątkowych miejsc, o których nie piszą w przewodnikach.

Wszystkie wpisy od Grzesiek Boczar
2 komentarze
  • Hej, bardzo ciekawy tekst! 😉
    Dzięki za porady dotyczące przydatnych apek – WiFi Map i OpenSignal nie znałem, a wyglądają mega przydatnie 🙂
    Pozdro!

    • Dzięki Dawid! 🙂 OpenSignal świetnie się sprawdza przy planowaniu pobytu na małych wyspach, gdzie zasięg jest sporym znakiem zapytania. Czasem zdarza się, że apka ma małe przekłamania tj. pokazuje nieco gorszy zasięg niż jest w rzeczywistości ale da się z tym żyć 😉

Napisz komentarz

Grzesiek Boczar

Programista, który lubi ludzi. Człowiek od planowania podróży i wyszukiwania wyjątkowych miejsc, o których nie piszą w przewodnikach.

Wszystkie wpisy od Grzesiek Boczar