Teneryfa, czyli plaże i… praca zdalna

Droga na Playa de Diego Hernandez, Teneryfa

Teneryfa, czyli plaże i… praca zdalna

1920 1080 Grzesiek Boczar

Choć Teneryfa jest jednym z lepszych europejskich kierunków na przełom zimy i wiosny, to totalnie nie mieliśmy jej w planach. Wyszedł pełen spontan. Kojarzycie ten stan w związku, gdy daną czynność zawsze wykonuje ta sama osoba, przez co druga, delikatnie ujmując, nie ogarnia? Tak właśnie wyglądał początek naszej przygody z Teneryfą 😉

Nie przepadam za tym, jak telefon odrywa mnie od codziennych czynności, więc pushe w moim smartfonie zarezerwowane są tylko dla wybrańców. Kiedy więc dostaję powiadomienie to wiem, że coś się dzieje. Jednym z wybranych jest Fly4free i to ono skradło moją uwagę pewnego zimowego popołudnia.

Powiadomienie z Fly4free mówiło jasno – Teneryfa w dobrej cenie i terminie, Wizz Air i do tego z Katowic. Nic, tylko brać! Piszę do Ani – “Lecimy?”. Odpowiedź mogła być tylko jedna 😉 I tu zaczynają się schody. Rezerwacji nie zrobię, bo jestem właśnie na spotkaniu. A zgadnijcie, kto zajmował się rezerwacjami do tej pory 😉 Po krótkiej wymianie wiadomości ustalamy szczegóły – lecimy na 5 dni (dłuższy wyjazd nakładał nam się z Blog Conference Poznań) oraz wykupujemy WIZZ Priority, ponieważ urządzimy sobie małe work&travel, więc przyda się dodatkowy bagaż podręczny w postaci laptopa. To równocześnie był nasz pierwszy raz z pracą zdalną w podróży. Nie przypuszczaliśmy wtedy, że rok później weźmiemy pracę ze sobą w podróż dookoła świata.

Niby rezerwacja lotu to nic trudnego, ale za pierwszym razem zawsze jest ten dreszczyk emocji. Zwłaszcza, że złożyło się tu kilka pierwszych razów. Np. był to nasz czwarty lot na pokładzie Wizz Air ale pierwszy, w za który musieliśmy zapłacić częściowo z własnej kieszeni. Do tej pory lataliśmy bezkosztowo, wymieniając punkty zebrane w WIZZ Discount Club na bilety lotnicze. A tymczasem Ania podołała – mamy bilety!

Jak nie stracić czasu na lotnisku lub nerwów w drodze na nie?

Jak zjeść ciastko i mieć ciastko? Ta sentencja ma z podróżami więcej wspólnego niż tylko to, że Ania lubi słodycze 😉 Symbolizuje odwieczny dylemat – jak nie spóźnić się na lot, nie tracąc równocześnie czasu czekając godzinami na lotnisku. Nasz patent jest prosty – przyjechać dużo wcześniej, ale przed tym zaplanować czas spędzony na lotnisku. Tym razem oczekiwanie uprzyjemniała nam praca. Wystarczyło zainstalować się na lotniskowej ławeczce na uboczu, otworzyć laptopa i dać się wkręcić w wir zadań. Dzięki temu nie mieliśmy poczucia straconego czasu, a będąc wcześniej uniknęliśmy niepotrzebnych stresów, które dobrze jeszcze pamiętaliśmy z marcowej podróży do Szwajcarii. Typowe WIN – WIN 🙂

Praca na lotnisku w Katowicach

Ja tu a Ty tam…

Mówiąc o pierwszych razach. Zabrakło nam szczęścia i po raz pierwszy system automatycznego przydziału miejsc usadził nas na przeciwnych końcach różowo-fioletowego Airbusa A320. Na pokładzie mieliśmy jednak trochę szczęścia. Koniec końców, ponad 5h lotu spędziliśmy obok siebie, ciesząc się dodatkowym miejscem na nogi przy wyjściu awaryjnym.

Swoją drogą samolot to również dobre miejsce do pracy, choć trzeba sobie radzić bez Internetu. Jest jeszcze jeden drobiazg. Jeżeli wzrostem przewyższacie typowego gimnazjalistę, a nie załapaliście się na miejsce przy wyjściu awaryjnym, to o wygodnym rozłożeniu laptopa na kolanach możecie zapomnieć. O ile w ogóle uda się Wam go rozłożyć 😉

Następna stacja – Teneryfa

Teneryfa jest wyspą pochodzenia wulkanicznego, wchodzącą w skład Wysp Kanaryjskich. Jest równocześnie największą z nich. Znajduje się na Oceanie Atlantyckim, a od zachodniego wybrzeża Afryki dzieli ją niecałe 300 km w linii prostej. Wulkaniczne pochodzenie Teneryfy dopełnia wznoszący się pośrodku wyspy czynny wulkan Teide (3718 m n.p.m.).

Zachód słońca w Costa Adeje, Teneryfa

Już samo ukształtowanie terenu oraz różnorodność klimatu w różnych miejscach wyspy jest wystarczającym argumentem żeby rzucić wszystko i wsiąść do samolotu. Przy odrobinie szczęścia, wygrzewając się na plaży można podziwiać śnieg na wierzchołku Teide, poczuć na własnej skórze pustynny klimat na południu wyspy, a po przejechaniu zaledwie kilkudziesięciu kilometrów na północ cieszyć się wszechobecną zielenią lub po prostu wyjechać samochodem ponad chmury. Teneryfa ma wiele do zaoferowania.

Odnaleźć spokój wśród turystycznego zgiełku

Mieliśmy już serdecznie dość zimna i kapryśnej pogody, więc szukając bazy noclegowej postawiliśmy na gorące i piękne, południowe Costa Adeje. Nie brakuje tam pięknych plaż, urokliwy uliczek i klimatycznej architektury. Niestety, nie brakuje również turystów, nawet poza szczytem sezonu. Tym większym wyzwaniem było spędzenie czasu z dala od stłoczonych na plaży ludzi z całego świata. Najpierw jednak trzeba było przetransportować się z lotniska.

Mobilność na wyspie

Poruszanie się po wyspie należy do przyjemnych doświadczeń. Większość wyspy okala będąca w dobrym stanie autostrada, a kierowcy na drogach są bardzo życzliwi. Spragnieni spektakularnych widoków, zawsze mogą wybrać trasę zachodnią częścią wyspy i dać się porwać drogom, wijącym się niczym serpentyny. Oczywiście, chcąc jechać pod Teide lub wybrać się do miasteczka Masca, dla własnego komfortu warto pomyśleć o samochodzie z odpowiednio mocnym silnikiem. Skąd ten samochód wziąć?

Droga z Costa Adeje na północ Teneryfy

Jeśli nie macie specjalnej ochoty transportować własnego samochodu promem z lądowej Europy (patrząc na koszt i czas rejsu – nie macie 😉), to pozostaje najprostsze rozwiązanie – wypożyczalnia. Tu jednak warto być ostrożnym i dokładnie zapoznać się z warunkami wypożyczalni. Opłaty za tankowanie, dodatkowe ale obowiązkowe ubezpieczenia, czy nie do końca uczciwi pracownicy wypożyczalni, to typowe problemy, na jakie można natknąć się w wypożyczalniach na całym świecie. Sami przekonaliśmy się o tym na własnej skórze, w naszej podróży po włoskiej Kalabrii.

Wynajem samochodu

Teneryfa przywróciła nam wiarę w wypożyczalnie 😉 Z całego serca możemy polecić Orcar (tam rezerwowaliśmy samochód przez Internet) oraz AutoReisen (od nich bezpośrednio odbieraliśmy i im zwracaliśmy zarezerwowany samochód). Minimum formalności, szybka procedura wydania samochodu, wliczone ubezpieczenia (oprócz opon, szyb, lusterek i podwozia) i bardzo miła atmosfera zarówno przy odbiorze jak i zwrocie samochodu. Jeżeli wybieracie się na Teneryfę i myślicie o poruszaniu się na własną rękę, mamy propozycję. Zobaczcie artykuł o tym, jak wynająć samochód na Teneryfie.

Droga z lotniska do Costa Adeje, Teneryfa

Warto dodać, że do wypożyczenia nie potrzeba ani karty kredytowej ani dodatkowego depozytu. Dzięki temu mogliśmy płacić kartą debetową w EUR z kantora Alior Banku, dzięki czemu uniknęliśmy niekorzystnych przewalutowań bankowych.

Rezerwując samochód wybraliśmy, a jakże, ten najtańszy 😉 Padło więc na Renault Twingo lub podobnej klasy, a w efekcie dostaliśmy Citroen C3 Picasso. Nie planowaliśmy samochodowych wspinaczek wysokogórskich, więc takie rozwiązanie też było dla nas dobre, choć początkowo czułem się jakbym prowadził czołg 😉 Jak na czołg przystało, spalanie też nie było zbyt optymalne i to chyba największy minus tego rozwiązania.

Komunikacja publiczna

Tyle o samochodach. Wolicie komunikację publiczną? Teneryfa ma dobrze rozwiniętą sieć autobusów Titsa umożliwiającą sprawne poruszanie się po wyspie. Same autobusy są nowoczesne i wygodne, a ceny biletów są ściśle związane z liczbą przystanków przejechaną na danej trasie.

Costa Adeje, dworzec autobusowy

Plaża, dzika plaża… No, nie do końca

Choć Teneryfa ma bardzo różnorodny krajobraz, to dla wielu przyjezdnych głównym celem jest plażowanie. Trudno się dziwić, bo plaże Teneryfy przez cały rok potrafią zachwycać, mimo że wulkaniczny piasek swoim kolorem nie przypomina rajskich plaż Azji. Czy ciemny piasek jest gorszy od jasnego? Moim zdaniem nie. Trzeba tylko pamiętać, że dużo mocniej się nagrzewa. Słońce na Teneryfie operuje bardzo mocno ze względu na bliskość zwrotnika Raka. Zwłaszcza wczesnym popołudniem warto więc uważać na gorący piasek. Nie pytajcie skąd wiem 😉 Rozwiązanie problemu jest jednak bardzo proste. Chcąc postać chwilę w miejscu wystarczy nieco “wkopać się” stopami pod górną warstwę piasku i dyskomfort znika.

Widok z góry na Playa de Diego Hernandez

Jak znaleźć idealną plażę? My skorzystaliśmy z dobrodziejstw porównywarki Beach Inspector. Można tam poznać charakter danej plaży, dowiedzieć się m.in. czy jest odpowiednia do uprawiania sportów wodnych, jak czysty jest piasek i woda oraz poznać zagrożenia, które mogą na nas czekać (np. meduzy lub skaliste wejście do wody). Takie informacje będą przydatne przy wyborze lokalizacji noclegu, zwłaszcza jeśli głównym celem wyjazdu ma być typowy plażing. Plaże na południu Teneryfy bywają bardzo zatłoczone. Jednym to nie przeszkadza, inni wolą trochę prywatności. Zaliczamy się do drugiej z tych grup, dlatego mieliśmy asa w rękawie w postaci Playa de Diego Hernandez.

Powrót do rzeczywistości

Miewacie takie chwile, że wracając z podróży czujecie, że coś tracicie? My właśnie tak zazwyczaj się czuliśmy. Złotym środkiem okazała się rezerwacja kolejnej podróży jeszcze przed wyjazdem, żeby mieć czego wyczekiwać. Tym razem jest inaczej – nie mamy nowych biletów, a powrót minął w miarę bezboleśnie. Mamy za to głowy pełne pomysłów i powoli dojrzewamy do zmian.

Wyjeżdżanie do ciepłych miejsc z chłodnego kraju ma jeden mankament – w końcu trzeba wrócić. Tym razem jednak pogoda w Polsce stanęła na wysokości zadania i szok termiczny po opuszczeniu pokładu samolotu nam nie groził. Choć Teneryfa trafiła nam się przez przypadek, rozbudziła w nas gorące uczucie do Wysp Kanaryjskich.

Grzesiek Boczar

Człowiek od zadań wszelakich i mózg projektu. Na co dzień dużo pisze - zaczynając od kodu (jak na programistę przystało), przez artykuły na bloga po treści do social mediów. Zdjęcia i filmy to też jego działka. Człowiek od researchu i planowania. Lubi rzucać się na głęboką wodę w tematy, których nie zna i zawsze zmierza do tego, żeby stać się w nich specjalistą.

All stories by:Grzesiek Boczar
Leave a Reply

Grzesiek Boczar

Człowiek od zadań wszelakich i mózg projektu. Na co dzień dużo pisze - zaczynając od kodu (jak na programistę przystało), przez artykuły na bloga po treści do social mediów. Zdjęcia i filmy to też jego działka. Człowiek od researchu i planowania. Lubi rzucać się na głęboką wodę w tematy, których nie zna i zawsze zmierza do tego, żeby stać się w nich specjalistą.

All stories by:Grzesiek Boczar