Spacer po wydmach w Maspalomas (Dunas de Maspalomas)

Dunas-de-Maspalomas-Gran-Canaria

Spacer po wydmach w Maspalomas (Dunas de Maspalomas)

1920 1080 Ania Boczar

Siedzicie wygodnie? Mam nadzieję, że tak, bo zabiorę Was dziś na spacer przez pustynię o powierzchni lekko ponad 400 hektarów. Pustynię, z której prawie zawsze widać ocean, ale powiedzmy, że pustynię 😉 Chcąc być bardziej precyzyjnym można powiedzieć, że będzie to przechadzka przez Dunas de Maspalomas 😉

Jak dojechać do Maspalomas z Las Palmas?

Mieszkając w Las Palmas najlepiej zacząć spacer od… przejażdżki autobusem. Jednostronny bilet z dworca Santa Catalina kosztuje 6,80 €. No to teraz nasuwa się pytanie – gdzie z tego autobusu wysiąść? W sieci pojawia się wiele głosów przemawiających za tym, aby zacząć przechadzkę wzdłuż oceanu na Playa de Ingles i w ten sposób dotrzeć do wydm. My jednak mieliśmy jeszcze pomysł na dalszy spacer więc naszą wyprawę zaczęliśmy od Hotelu Riu Palace Maspalomas. Dojechaliśmy więc autobusem nr 30 do przystanku Cita Shopping Centre.

Turystyczne zagłębie wyspy

Maspalomas i sąsiadujące z nim Meloneras oraz Playa de Ingles to bardzo turystyczny obszar na południu wyspy. Można rzec, że wręcz reżyserowany pod turystów. Cechuje się bogatym zapleczem hotelowym, które przekłada się na wiele możliwości rozrywki oraz atrakcyjne życie nocne toczące się wokół plaży. Wielu turystów żyjących wśród równiusieńko strzyżonych drzew, zawsze cieszących oczy na zdjęciach, podobnie traktuje wydmy. Zatem nie zdziwcie się, gdy po wejściu na pustynię, po której będziecie się przechadzać, zagęszczenie selfie-modeli będzie bardzo duże. Jeśli zależy Wam na kontemplacji dzieł żywiołu, podejdźcie kawałek dalej i powinno być lepiej 😉 Patrzcie tylko pod nogi, bo niestety na starcie znajduje się sporo śmieci, w tym także rozbitych butelek.

Dunas-de-Maspalomas-Gran-Canaria

Siła wiatru

Jednak spokojnie, nie musicie odchodzić zbyt daleko, by oddalić się od tłumów. A jak już się oddalicie, możecie napawać się pięknem Dunas de Maspalomas. Wiatr to naprawdę mistrz rzeźby. Co więcej, często zmieniający zdanie i cały czas moderujący swoje dzieło. Brzmi bajkowo, prawda? To jeszcze dodam, że skala jest naprawdę wielka. Od strony z której wieje, piasek usypany jest lekko pochyło. Od przeciwnej strony podziwiać możecie kilkunastometrowe zbocza. A po tym wszystkim chodzicie Wy i czujecie się mega malutcy. Bo czymże jesteście w skali wiejącego wiatru? 😉

Nam wiatr wielokrotnie to uświadamiał, wpychając się dosłownie wszędzie – uszy, oczy, nos… A cóż to dla niego? Zwłaszcza, że to jego terytorium.

Dunas-de-Maspalomas-Gran-Canaria

Możecie próbować go przechytrzyć i ubrać spodenki zamiast spódniczki, chustę na twarz, okulary, aby chronić oczy… itp. Jednak musicie się liczyć z tym, że to sprytna bestia, która mimo wszystko może Was przechytrzyć. Mimo iż miałam okulary, to on i tak wciskał mi piasek od boków.

Myślę więc, że dobrze sprawdzi się tu strategia – jak nie możesz kogoś pokonać, to się do niego przyłącz i dobrze się baw. Zatem Panie, nie musicie rezygnować ze spódniczki, tylko pamiętajcie o ładnej bieliźnie 😉 Piasek na twarzy potraktujcie jak test zmiany koloru skóry i sprawdźcie, czy jest Wam w nim do twarzy 😀 A z usypanych skarp, zwłaszcza tych mniejszych, zróbcie sobie zjeżdżalnie. Schodząc z nich, a w zasadzie zsuwając się po ich grzbiecie, nogi zapadają się w piasku i powoli opadacie niżej 🙂

Dunas-de-Maspalomas-Gran-Canaria

Spacerem do dworca Faro Maspalomas

Na początku, podczas naszego spaceru, wydawało nam się, że cały czas oddalamy się od punktu, z którego wyszliśmy i nie zbliżamy do punktu, do którego zmierzamy. Tak było, bo z tych piętnastometrowych zboczy nie odważyliśmy się (jeszcze wtedy) zjeżdżać. W efekcie przeszliśmy około 5 kilometrów, choć teoretycznie według nawigacji, nieznającej aktualnego ułożenia Dunas de Maspalomas, to trasa na około 2 kilometry.

Dunas-de-Maspalomas-Gran-Canaria

Gdy dojdziecie do końca ruchomych piasków, Waszym oczom ukaże się plaża i będzie to plaza nudystów. My położyliśmy się tam dosłownie na chwilę by odpocząć i już dostaliśmy zaproszenie, od leżących niedaleko nas plażowiczów, do „wspólnej zabawy”. Nie skorzystaliśmy, ale jeśli Wy szukacie takiej rozrywki, to wiecie gdzie jechać. Szybko ulotniliśmy się jednak przez wiatr. Fajnie było się z tego śmiać, ale gdy tak agresywnie wbijał nam się wszędzie, to mieliśmy trochę dość.

Udaliśmy się więc w kierunku latarnii morskiej, a dokładniej w kierunku nazwanego na jej cześć dworca Faro Maspalomas. Faro to po prostu latarnia 😉

Dunas-de-Maspalomas-Gran-Canaria

Staw na „pustyni” (La Charca de Maspalomas)

Po drodze minęliśmy jeszcze La Charca de Maspalomas i tu nazwa znów nie jest zbyt kreatywna. Charca to po prostu staw, ale to wcale nie umniejsza wagi tego miejsca. Dunas de Maspalomas to częściowy rezerwat przyrody (Reserva Natural Especial), co oznacza, że funkcjonujące w nim ekosystemy mogą być użyte m.in. w celach rekreacyjnych. Są jednak wydzielone części rezerwatu, które są niedostępne dla turystów i tak jest ze wspomnianym stawem.

Jakiś czas temu został on mocno zdewastowany, po czym zdecydowano się go odgrodzić i przywrócić do życia. Jest domem dla wielu gatunków ptaków, a dla innych ptasich przedstawicieli jest hotelem 😉 Stanowi on bowiem przystanek na drodze ptactwa wędrującego do Afryki. Sam staw dalej nie był czysty, ale chyba o to trudno w przypadku zbiornika zamkniętego, który za bardzo nie ma jak się oczyszczać. Udało się nam natomiast wypatrzyć sporo skrzydlatych ziomków, więc wierzę, że żyje im się tam dobrze.

Wszystkie drogi prowadzą do… nas?

Drogi na Gran Canrii są dość dobrej jakości, zwłaszcza te główne 😉 Zatem powrót do Las Palmas, a dokładniej do dworca Santa Catelina poszedł sprawnie. Mi nawet udało się trochę zdrzemnąć 😉 Podróż umilała nam latino muzyka płynąca z głośników i ciągle radosna pani prowadząca autobus. W zasadzie nie było na co narzekać. Choć to chyba dlatego, że nie miałam pod ręką lustra i nie widziałam swojej czarnej od piasku twarzy, ale to chyba nie miejsce na łazienkowe opowieści 😉 Zatem dzięki Wam za dzisiejszy spacer i do zobaczenia na kolejnych 😉 Może tym razem na mniej zdalnej wersji? Jeśli nasza trasa, w którymś momencie będzie krzyżowała się z Waszymi podróżami, koniecznie dajcie nam znać! ❤️

 

👩: Dotarły do nas słuchy, że są osoby, które wchodzą na takeyourway.pl regularnie i sprawdzają, czy coś nowego się tam...

Opublikowany przez Takeyourway Wtorek, 19 lutego 2019

Ania Boczar

Jej serce bije nie tylko do podróży. Kocha także samoloty, musicale i swoją pracę. Uwielbia ciekawie spędzać czas poza domem, najlepiej w gronie fajnych ludzi.

Wszystkie wpisy od Ania Boczar

Napisz komentarz

Ania Boczar

Jej serce bije nie tylko do podróży. Kocha także samoloty, musicale i swoją pracę. Uwielbia ciekawie spędzać czas poza domem, najlepiej w gronie fajnych ludzi.

Wszystkie wpisy od Ania Boczar